CHYBA NA PEWNO

by Flaszki i Szlugi

/
  • Streaming + Download

    Includes unlimited streaming via the free Bandcamp app, plus high-quality download in MP3, FLAC and more.

      10 PLN  or more

     

1.
01:37
2.
3.
4.
03:14
5.
6.
7.
8.
9.
10.
04:17

credits

released November 4, 2014

tags

license

Some rights reserved. Please refer to individual track pages for license info.

about

Flaszki i Szlugi Suchowola, Poland

contact / help

Contact Flaszki i Szlugi

Streaming and
Download help

Track Name: 01. Intro
Dotykam tylko mego sierżanta
Po scenie nie chodzę na palcach
Do barów nie chodzę się naćpać
Król Świata spokojnego prawda?

Wiele suk przy majkach parska
Konie, możesz je po grzywach głaskać
Płaska czapka, koniec świata
Strojnie na maxa, to prawda czy maska?

Chcę złapać oddech
Życie proste
Szanuj postęp, daj ile masz,
Fuck disco-polo, zachowaj twarz

Powiedz, co cię porywa do tańca,
Dam uciąć rękę, wciąż będę klaskał
Jezus na shircie, nogi w airmaxach
W bloku na piętrze, płonie trawka

Powiedz mi, czy chciałbyś coś nagrać,
Powiedz mi, czy chciałbyś się nachlać,
Wole śnić o niebieskich migdałach,
Punkt zapalny, jabłko Adama

Chcesz żebym ci majka strzaskał?!
Uciął głowę i do szyi nasrał
Uciął mowę jak dźwięki Nascar
Spieprzaj stąd, bierz nogi za pas, masz

Dwie minuty, bierz buty i w drogę
(Dokąd?) Chuj wie, ja ci nie pomogę
Strzel sobie setę na drugą nogę
I mierz się z życiem jak każdy człowiek

Nie wiem ile wytrzymamy, powiedz
Władamy czasem, zegarki, cokolwiek
Znikamy razem, łapiemy co drogie
Łapiemy okazje i siebie za głowę

Nadaj nazwę i tak się nie dowiesz
"Dobrze wiesz", patrz głębiej trochę
Pachnie prochem
Wysadzamy świat, tylko powiedz

Czarny prochowiec i kominiarka,
Lont, zapalnik, szybka akcja
Mocna kawa, dobra fajka
Flaszki i Szlugi człowieku, bangla?
Track Name: 03. Jestm Plakiem
Mamy ten styl oraz ułańską fantazję na pokaz
Wielkie kły i architektoniczny bajzel zobacz
Bronimy każdej z ofiar,
Mur na milion metrów, galanteria betonowa

Historia to sport tutaj
Oraz improwizacja jak ukręcić utarg
Przyjedź do Polski po swój samochód
I po zdjęcie pod pomnikiem Jezusa, pokój

To jedna strona wielobocznego medalu
Mur-beton między krajanami, gość w dom nie żałuj
Norwid wiedział, że społeczeństwo jest chujowe
Tym samym, że jednostki piękne, zachodzisz w głowę

Polak potrafi, ale nie na włościach polskich
Cztery pierdolone bramki, Lewandowski
Kombinacja, dezorganizacja, demokracja,
Abstrakcja, emigracja

Fantazja ułańska, co nas nie zabije,
Twardy kark nastaw albo oddaj szyję, ty
Nie mamy Eiffla, Big Ben'a inny styl tu,
Na Pałacu Kultury brakuje tylko sidingu.

Willa musi mieć kolumny
Złote obicia do trumny
Polak nadrabia i jest z tego dumny...
Sowieckie buty,
Improwizowane ruchy,
Kierowniku, potrzebuję złotówki

#2
Jak Polak wypierdoli wesele, to cała wieś się schodzi,
Wóda się leje, la la la la, bawią się młodzi,
Mogą wyjebać w dziób za to coś dziesięć lat temu zrobił,
Historia-król kurwa nikt niczego nie zapomni

Bo to dowody zbrodni tyle lat jeb-jeb-jeb w dupę,
Rozbiory i wojny zróżnicowały kulturę, skutek
Willa musi mieć kolumny zapierdoliste
„Ty, o chuj ci chodzi, mój dom – mój występ kombi...”

...nuje każdy przez to suchą nogą,
Idzie orzeł po kryzysie, uwierzyć nie mogą
A my, chodzimy do kościoła,
Pan Jezus nas tam woła,
Ciągle na pohybel obcym, to nasza wolna wola

Handlujemy nawet z bratem, rodzina rodziną
Ale gdy w kieszeni róże jerychońskie, czas kochania miną
Nas dogania spirol, razem z sakramentami
Jestm Plakiem skurwysynu w łapę daj mi!

Daj, daj, daj...

Willa tylko z jebanymi kolumnami!
Daj!
Trumna, złote obicia daj mi!
Daj!
Nadrabiamy zbytkami niedostatek!
Daj!
Jestm Plakiem skurwysynu daj mi w łapę!
Co?
Track Name: 04. Je**ny
Mial dwa tysiące, zrobił dwa miliony
W dwa miesiące, jebany, pierdolony,
Ile masz floty, odłożone sto-złoty,
Pomnożone banknoty, chcę złotych, złotych, złotych....

Młodociany wandal życia miał dość życia w społeczeństwie
Krótko myślał, kwotę wysłał, nie miał profilu na fejsie
ŁAŁ! Ostre podejście! W życie wskoczył turbo-susem
Pewnie, pieprzę, jadę z nim magicznym autobusem

Z tego co wiem, to jako jedyny umiał robić takie rzeczy
Brał na klatę wszystkie kpiny, jebał każdego, kto mu złorzeczył
Miał w pokoju słoneczniki, sławny stał się po dłuższej chwili
Chuj, że za życia był nieco dziki, wszyscy by teraz go powiesili



Byle jakie miał nachy, teraz wyznacza trendy
Koszulka, szelki, okulary, telefon, laptop, dzień napięty
Własne logo szyte w kraju, wysoka półka, ciuchy
Już nie tylko okrywają, hajs mu spływa do chałupy

Miał na początku spinacz, który nie został sprzedany
Ja wcale nie przeginam, mistrz wymiany, OJEBANY!
Dom, po paru wymianach mu się dostał
Myślisz, że to wymiana prosta? To sprostaj!

Sześć osób na siedem miliardów to przykład tylko
Za rok dogramy tu trochę rapu o tobie, bo jesteś blisko
Scena świata, życie twoje, dobrze latasz, rób co możesz
Wielkie rzeczy, wielkie zmiany, a będą mówili o tobie: JEBANY
Track Name: 07. Czapki z daszkiem
Czapki z daszkiem, 
Najki - poproś Azję
Kurtki rugby, naprawdę?
Teraz każdy kaszle

Zamiast kartki tablet
Żadne marki tanie
Złote zegarki, tarcze
(Amerykański pasztet)

Skąd wyznacznik nagle?
Norma parzy strasznie
Nie zgub twarzy klaunie
Inspiracje kradniesz

Masz ten bakcyl? (Straszne)
To nie spadnie na mnie
Nie mam komu nie naskarżę
Chociaż chciałbym. (Wafle)

...
Patrzysz na nich - padłeś
Zapisz kartki błaźnie
Zanim parter znajdziesz

Pidżama party, no właśnie
To nie Matrix, to balet
Nie rozumiem - naświetl:
(Po chuj ci tyle czapek?)

Patrzysz w górę. Karzeł.
Masz łapę na hajsie
Maszkarę na czapce
Masz coś do mnie? (Znajdź mnie)

Kalki nie wytrzasnę
Bagi bajki jak dla mnie
Każdy chce być paziem
Karmić wielkich hajsem

Darwin cierpi strasznie
Małpy zeszły - parter
Padły ceny normalne
Marszczysz czoło. (Marszczę)

Ile dasz za czapkę?
Starczy, daj wypłatę
To tak oryginalne
(Publicznie srać hajsem)
Track Name: 08. Idą roboty
Idą roboty piszczą, łykają prochy niszczą
Jesteś tu obcy krzyczą, odpowiedz ktoś ty dziwko,
Ile masz floty? Wystąp! Z szeregu, daj nam wszystko!
Chcemy mieć więcej niż to, przeklęte tylko-tylko

Chcemy mieć nowy pancerz, ciągły złoty tantiem
Stworzyć nowy pacierz w imię cyberojca amen
Naznaczeni spamem. Inwigilacja z kamer
Wyposażeni w gadżet, cywilizacja macierz

Idą roboty, idą roboty, idą roboty, i do roboty,
Idą roboty, idą roboty, idą roboty, i do roboty,

Nie marnuj czasu na zarabianie hajsu
Po prostu pracuj, nie potrzebujesz awansu
Zbyt ciężki mandżur, czujesz na karku
Czas to pieniądz, a ty nigdy nie masz czasu

Idą roboty cicho, i do roboty dziwko
Wysokie loty nisko, ostatnie poty cisną
Dostatnie kwoty ziszczą, wszystkie roboty krzykną:
Robota ponad wszystko! Dołącz do nas pizdo!

Idą roboty, idą roboty, idą roboty, i do roboty,
Idą roboty, idą roboty, idą roboty, i do roboty,

To są stworzenia stadne, nie jeden z nich odpadnie
Reszta pójdzie dalej, idą roboty stale
Kieliszek smaru nalej, błyszczą oczy oszalałe
Szyje uwiązane

Syntetyczny lament, każdy robot chce mieć władzę
Mechaniczny taniec, śmierć przez zapracowanie
Nowe oprogramowanie, wybacz cyber-panie
Nic ci się nie stanie, tylko daj doładowanie

Idą roboty...